I can't dely, I face a mirror
You got to find a really heart carrier
Nice to show to spend a monkey elevecting movies
I got to go, the sunrise is waiting
You’d better call your mom to come help me
Don’t fall so easy for the strangers, selling all the goodies
Can you feel it now?
Sky is falling down
Can you feel it now?
Life going on like voices in the dark
And the heart is not shouting
The days are fully really coming
The nights of the wolf are really coming
The days of the cloud are really coming
The nights of the cards are here to...
Open the door and stare into nothing
I’m on the road to keep your part bumping
Lay back your memories, no more to see how it’s happened
I’m moving on, wasted behind me
I’m going home to escape the Red Army
ain’t your roof-top with the day glow
maybe I could spot it
Can you see it now?
Sky is falling down
Can you see it now?
Life going on like voices in the dark
And the heart is not shouting
The days are fully really coming
The nights of the wolf are really coming
The days of the cloud are really coming
The nights of the cards are here to...
I got to go, the sunrise is waiting
You’d better call your mama to help me
Don’t fall so easy for the strangers, selling all the goodies
I’m moving on, waisted behind me
I’m going home to escape the Red Army
Ain’t your roof-top with the day glow
Maybe I could spot it
Co ja tu robię, co przygnało mnie tu,
W fioletowym amoku kołysze się tłum,
Wargi do warg, elity bal, jest cudnie.
Królowie srebra wyskoczyli na ring,
Żony w domu zostały nie licząc na nic,
Oczy ich są codziennie bardziej smutne...
Ten co kapelę swoją spuścił na psy
Dawno umarł, lecz o tym nie powiedział mu nikt,
Przed domem merc w hamburgu gdzieś skradziony.
Jego audycji słucha kalisz i świat,
Przyszedł dziś z wokalistką, potem pójdzie z nią sp
W radiu da cynk, że głos jej wart miliony.
Giganci tańczą, ultrafiolet wydobywa biel,
Giganci tańczą, każdy w sobie zakochany jest,
Rekiny disco pływające w lunatyka śnie,
Na bramce pan bóg, za pieniądze też go możesz mieć!
Już komandosi seksu wyszli na front,
Wylądował ich desant, oliwią już broń,
Nie będą tu do rana tkwić bezczynnie.
Ruda modliszka właśnie spływa za bar,
Uśmiech jak do kamery, to gwiazda gwiazd,
Ale to sen - jutro do kielc gościnnie.
Ten facet od godziny przedrzeźnia mnie,
Małpuje każdy mój grymas, każdy mój gest,
Biję go w nos, sypie się szkło - to lustro...
Co ja tu robię, co przygnało mnie tu,
Jak złapany stop-klatką zatrzymał się tłum,
Umiera bal, elity bal, jak pusto...
Giganci tańczą, ultrafiolet wydobywa biel,
Giganci tańczą, każdy w sobie zakochany jest,
Rekiny disco pływające w lunatyka śnie,
Na bramce pan bóg, za pieniądze też go możesz mieć!
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Kumple, zobacz, ilu czeka tu
Na twój błędny krok, aż padniesz z sił,
Wtedy nie liczy się ich dłoń,
Nasz serdeczny gest,
Jedno wyjście: sprytniejszy być!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufać nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufać nigdy nikomu, ojcu, dziewczynie, nawet sob
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!