Ona przychodzi chytrze,
Bez ostrzeżeń i gróźb,
Krzyczy pękniętą liną,
Kamieniem zerwanym spod stóp,
Spod stóp.

Wszystko zaczyna się zwykle,
Jak każdy wspinaczki dzień,
Trudny dzień.

Ściana, droga pod szczyt,
A potem nagle krzyk - oooooo...

Góry wysokie, co im z Wami walczyć karze?
Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.
Największa rzecz, swego strachu mur obalić,
Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej!

Góry wysokie, wiem co z Wami walczyć każe,
Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.
Na rzęsach szron, inni już idą dalej,
Na twarzy śmiech lecz są nowi, śmiali są,
Tylko czasem zamyślenie, tylko czasem zamyślenie.

Sam możesz wybierać los, szczytów, szczytów ślad
Sam możesz wybierać los, zrozum to, wejdź na szczyt!

Góry wysokie, co im z Wami walczyć każe?
Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.
Największa rzecz, swego strachu mur obalić,
Odpadnie stu lecz następni pójdą dalej
Tylko czasem zamyślenie, tylko czasem zamyślenie.

Sam możesz wybierać los, szczytów, szczytów ślad
Sam możesz wybierać los, zrozum to, wejdź na szczyt!


Halo!
Halo!
Czy mnie słucha ktoś?
Halo!
Halo!
Czy ktoś tam wciąż jest?
To co
To co
Że numerów znam ze sto, kiedy
I tak
I tak
Głuchy słychać dźwięk

Brak połączenia
To nasz codzienny chleb
I nic nie zmienia
Wciąż doskonalsza sieć
Mimo tylu zmian
Wciąż rozmowy mam...
Raczej sam ze sobą
Sam na sam

Halo!
Halo!
Czy naprawdę o to szło?
Halo!
Halo!
By oddzielnie żyć
Przez drut
I szkło
Wiedzieć tego świata dno
Co dzień
W tej grze
Rekwizytem być

Brak połączenia...