Skąd ten krzyk w mojej głowie, skąd ten krzyk
Męczy mnie na okrągło tyle dni?
Rozum wysiada
W uszach ciągły brum
Wciąż mnie dopada informacji szum
Nie wiem już w jaki dołek, w jaki las wciąga mnie
Z Internetem ciągły trans
Już tylko z okien jest mój mały dom
Aż do wyroku koniec, kropka, dno
Stąd do wieczności jeden już krok
Jeden już tylko mam
Mówiąc najprościej
Bawiąc się w to
O swoje życie gram
Nawet gdy więcej nie mogę, idę spać
Moje dwie ręce nie zaprzestają grać
Na korytarzach wszystkich moich snów
Wciąż mi zagraża wirtualny duch
Stąd do wieczności...
Ledwie tylko odrosłem od ziemi
Trochę wyżej niż metr,
Już myślałem, że wszystko się spełni,
Że zostanę kim chcę.
Chciałem być wielką gwiazdą rocka,
Sławną jak rolling stones,
Widzieć ludzi tysiące wokół,
Zasłuchanych w mój głos...
Przez życie przejść wyłącznie na scenie
Przyznacie, że niewielkie marzenie
Do roboty nawet się zabrałem
I po latach dwóch
Prawie dobrze rozróżniałem,
Co to moll, a co dur.
I mocno w to wierzyłem,
Że można wszystko mieć,
By życie bajką było,
Wystarczy tylko chcieć...
Jakoś zaraz potem po maturze
Ojciec przekonał mnie,
Że się daje nawet żyć i w biurze
Byle niezły był szef,
I tylko raz na miesiąc po pierwszym,
Znów czuję że no satisfaction...
Ledwie tylko odrosłem od ziemi
Trochę wyżej niż metr,
Już myślałem, że wszystko się spełni,
Że zostanę kim chcę.
I mocno w to wierzyłem,
Że można wszystko mieć,
By życie bajką było,
Wystarczy tylko chcieć...
Ten wielki, biały demon,
Ta białopióra mgła,
Wciągnęła mnie w głąb siebie kiedyś i trwa!
W tym cały zaplątany
Jak włosy lore lay
Rozbijam się o ściany domu wśród dnia!
I może kiedyś wyjdę
Na jej słoneczny brzeg,
W kobiercu barw będę brodzić,
Co wciąż mienią się, mienią się!
Na razie iść, muszę iść, ledwo iść przez świat
Nim zerwę tę serca mgłę, dusi mnie od lat,
Pomoże mi może ktoś znaleźć bieli kres
By zechciał tę rękę wziąć, wyciągnięta jest! (2x)
Pomoże mi znaleźć ktoś bieli kres?