Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Niebo wdziewa czerń przed wielką burzą,

Nie widziałem cię tak bardzo długo,
Palisz wonny liść, oczy ci błyszczą,
Jesteś inny niż na zdjęciu w bistro.
Więc zacznijmy jeszcze raz,
Słynną rozmowę sprzed stu lat,
Której finał będę znał już na początku.

Niech ta maskarada trwa
Niech nam gitarzysta gra swą pieśń niemocy,
Pokonując zimny strach
Gdzieś na dnie własnego ja, kto z nas podskoczy.

Tonie w mroku świat - czas wielkiej wody,
Północ, ty i ja, i kość niezgody,
Tak mi ciebie żal, nic nie rozumiesz,
Zginiesz tak, jak strzał, w ulicznym tłumie.
Wiec słuchajmy jeszcze raz,
Tamtej taśmy sprzed stu lat,
Jak bezlitośnie zadrwił z nas ten, który wiedział.

Niech ta maskarada trwa
Niech nam gitarzysta gra swą pieśń niemocy
Pokonując zimny strach
Gdzieś na dnie własnego ja, kto z nas podskoczy.

Niech ta maskarada trwa
Niech się w pióra stroi paw przed polowaniem,
Jednodniowy szmelcu król
Niech tandetą gasi ból idąc w niepamięć.

Niech ta maskarada trwa
Niech nam gitarzysta gra swą pieśń niemocy,
Odkrywając czym jest strach
Gdzieś na dnie własnego ja boisz się nocy


Kiedy na odwrót już nie masz nadziei

Mosty spalone a bramy zamknęli
Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

W szkole uczyli za diabła namową
Laury zdobywa się pięścią nie głową
Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

Goło, wesoło a Wódz na przecenie
Ekran z widokiem na moje sumienie
Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

Kochaj mnie kochaj, tylko dwa słowa...
Zapach kobiety,... i wszystko od nowa
Daj mi znak
Pozbieram się, wiem jak
Daj mi znak
Pozbieram się, wiem jak
Śmieszni, odważni, przestraszeni
Pozornie dumni, a zawstydzeni

Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

Kiedy na odwrót już nie ma nadziei
Mosty spalone, a bramy zamknęli
Daj na gaz...


Ledwieś na moment oczy przymknął,

Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...

Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!

Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi

Kumple, zobacz, ilu czeka tu
Na twój błędny krok, aż padniesz z sił,
Wtedy nie liczy się ich dłoń,
Nasz serdeczny gest,
Jedno wyjście: sprytniejszy być!

Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufać nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufać nigdy nikomu, ojcu, dziewczynie, nawet sob

Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...

Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!