Przeciwko sobie wysyłamy nasze armie 

Przeciwko sobie ustawiamy cały świat
Nikt nie potrafi nam niczego uzasadnić
Nikt nie wie kto jest tutaj wrogiem
A który to twój brat
A ty nie możesz się pomylić
A który to twój brat
A ty nie możesz się pomylić

Tak chciałbym być
Być teraz tylko z tobą i kochać się
Zawołać chcę
Co może teraz pomóc kto usłyszy mnie

Przeciwko sobie budujemy te historie
Przeciwko sobie podnosimy teraz głos
Nikt się nie pyta czemu udział bierzesz w wojnie
I nie obchodzi twoje zdanie
Nieważny jest twój los
Ktoś przecież może się pomylić
Nieważny jest twój los
Ktoś przecież może się pomylić

Tak chciałbym być
Być teraz tylko z tobą i kochać się
Zawołać chcę
Co może teraz pomóc kto usłyszy mnie

Tak chciałbym być
Być teraz tylko z tobą i kochać się
Zawołać chcę
Co może teraz pomóc kto usłyszy mnie


Szarość dnia
Wczorajszy dzień
Jak w hotelu się znalazłem, co się stało
Bez pytania wiem

Drżenie rąk
Poranny strach
To jest kara, obowiązek, może zwyczaj
Ja już nie wiem sam
Tysiąc obietnic minionych
Sto, sto różnych spraw
Nieskończonych
Słabość precz
Robić to chcę
Dla was wszystkich, dla muzyki, za pieniądze
Musi udać się

Hałas tłumu, krew żywiej tętni
Inne sprawy są obojętne
Tak, czy tak dogram to do końca

Wszyscy wyjść
Cisza w krąg
To mój azyl, ma modlitwa, garderoba
Czy już wszyscy są?
Tak wiele chwil najważniejszych
Cały, cały mój zgiełk najwierniejszy

Kochana ma, wiedzieć chcę
Jak mam szukać i co robić
By na górze móc utrzymać się

Hałas tłumu, krew żywiej tętni
Inne sprawy są obojętne
Tak, czy tak dogram to do końca