Sieh doch unser Feuer
ist schon ausgebrannt.
Auf die letzte Glut noch
streust du kalten Sand.
Ich vergess ` den Kummer,
deine Augen nicht.
Wei? von dir nicht alles
aber dein Gesicht.
Unsre blaue Taube flog uns gestern fort,
auch meine Lieder hielten sie nicht mehr.
Doch ich werd` sie rufen in einem neuen Lied
und ich werd` sie immer wieder halten wollen
bis sie nie mehr flieht.
Und ich werd` sie immer wieder halten wollen
bis sie nie mehr flieht.
Vielleicht war K?lte
das sie zu sehr fror.
Vielleicht war `n Worte
das ich sie verlor `.
Ich werd` sie rufen in einem neuen Lied
und ich werd` sie immer wieder halten wollen
bis sie nie mehr flieht.
Und ich werd` sie immer wieder halten wollen
bis sie nie mehr flieht.
Liebe starb mit uns
von zu wenig Z?rtlichkeit.
wir froren sehr.
Liebe, Liebe sag wer sucht die blaue Taube mehr.
Sza, cicho sza czas na ciszę,
Już oddech jej coraz bliżej,
Tego naprawdę Ci brak,
Ona jedna prawdziwy ma smak,
Cisza jak ta.
Sza, cicho sza, zbliż się do niej,
Drga, ledwie drga, blady płomień,
Podejdź i zanurz się w nią,
Rryształową i czystą jej toń,
Zanurz do dna.
REF:
Bliżej i bliżej, i bliżej, i bliżej
Masz do niej,
Ciszej i ciszej, i ciszej, i ciszej
Co dnia
Kończ, po co ten ciągły hałas,
Sam zdwoić go wciąż się starasz,
Tak Cię uczyli od lat,
Tylko krzykiem zdobywa się świat,
A to nie tak, nie tak!
Sza, cicho sza, czas na ciszę,
Tę, którą w swym sercu słyszysz,
Kiedyś śpiewało, jak z nut,
Teraz gładkie i zimne jak, lód,
Smutny to cud, o smutny cud!
REF (3x)
Podejdź i zanurz się w nią,
Kryształową i czystą jej toń,
Cisza jak ta, jak ta...
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Kumple, zobacz, ilu czeka tu
Na twój błędny krok, aż padniesz z sił,
Wtedy nie liczy się ich dłoń,
Nasz serdeczny gest,
Jedno wyjście: sprytniejszy być!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufać nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufać nigdy nikomu, ojcu, dziewczynie, nawet sob
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!