Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Kiedy na odwrót już nie masz nadziei

Mosty spalone a bramy zamknęli
Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

W szkole uczyli za diabła namową
Laury zdobywa się pięścią nie głową
Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

Goło, wesoło a Wódz na przecenie
Ekran z widokiem na moje sumienie
Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

Kochaj mnie kochaj, tylko dwa słowa...
Zapach kobiety,... i wszystko od nowa
Daj mi znak
Pozbieram się, wiem jak
Daj mi znak
Pozbieram się, wiem jak
Śmieszni, odważni, przestraszeni
Pozornie dumni, a zawstydzeni

Daj na gaz
Doganiaj póki czas
Daj na gaz
Doganiaj świat jak wiatr

Kiedy na odwrót już nie ma nadziei
Mosty spalone, a bramy zamknęli
Daj na gaz...


Co ja tu robię, co przygnało mnie tu,

W fioletowym amoku kołysze się tłum,
Wargi do warg, elity bal, jest cudnie.
Królowie srebra wyskoczyli na ring,
Żony w domu zostały nie licząc na nic,
Oczy ich są codziennie bardziej smutne...

Ten co kapelę swoją spuścił na psy
Dawno umarł, lecz o tym nie powiedział mu nikt,
Przed domem merc w hamburgu gdzieś skradziony.
Jego audycji słucha kalisz i świat,
Przyszedł dziś z wokalistką, potem pójdzie z nią sp
W radiu da cynk, że głos jej wart miliony.

Giganci tańczą, ultrafiolet wydobywa biel,
Giganci tańczą, każdy w sobie zakochany jest,
Rekiny disco pływające w lunatyka śnie,
Na bramce pan bóg, za pieniądze też go możesz mieć!

Już komandosi seksu wyszli na front,
Wylądował ich desant, oliwią już broń,
Nie będą tu do rana tkwić bezczynnie.
Ruda modliszka właśnie spływa za bar,
Uśmiech jak do kamery, to gwiazda gwiazd,
Ale to sen - jutro do kielc gościnnie.

Ten facet od godziny przedrzeźnia mnie,
Małpuje każdy mój grymas, każdy mój gest,
Biję go w nos, sypie się szkło - to lustro...
Co ja tu robię, co przygnało mnie tu,
Jak złapany stop-klatką zatrzymał się tłum,
Umiera bal, elity bal, jak pusto...

Giganci tańczą, ultrafiolet wydobywa biel,
Giganci tańczą, każdy w sobie zakochany jest,
Rekiny disco pływające w lunatyka śnie,
Na bramce pan bóg, za pieniądze też go możesz mieć!


Ledwieś na moment oczy przymknął,

Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...

Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!

Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi

Kumple, zobacz, ilu czeka tu
Na twój błędny krok, aż padniesz z sił,
Wtedy nie liczy się ich dłoń,
Nasz serdeczny gest,
Jedno wyjście: sprytniejszy być!

Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufać nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufać nigdy nikomu, ojcu, dziewczynie, nawet sob

Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...

Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!