On nie miał żalu, fartu i pieniędzy,

A serca tyle, że garściami tylko brać,
Nie bywał w domu i nie zbierał złomu,
A domu nie miał i nie pytał, czemu tak.

Oprócz ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: miejsce jest na fart,
Władco ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: ocal jedną z gwiazd.

Ojciec nie sypiał na złoconym łóżku,
Matka nie swoje ciuchy prała byle jak,
Nikt mu nie mówił nigdy o kopciuszku,
Bajek nie było, on nie pytał, czemu tak.

Oprócz ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: miejsce jest na fart,
Władco ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: ocal jedną z gwiazd.

Lecz to nic, że łza jest słona,
Z zimnej mgły wychodzę na bruk,
Wstaje dzień, dzień robinsona,
Twardy jak stal i gorzki jak miód.

Oprócz ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: miejsce jest na fart,
Władco ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: ocal jedną z gwiazd.

Lecz to nic, że łza jest słona,
Z zimnej mgły wychodzę na bruk,
Wstaje dzień, dzień robinsona,
Twardy jak stal i gorzki jak miód. (4x)


Halo!
Halo!
Czy mnie słucha ktoś?
Halo!
Halo!
Czy ktoś tam wciąż jest?
To co
To co
Że numerów znam ze sto, kiedy
I tak
I tak
Głuchy słychać dźwięk

Brak połączenia
To nasz codzienny chleb
I nic nie zmienia
Wciąż doskonalsza sieć
Mimo tylu zmian
Wciąż rozmowy mam...
Raczej sam ze sobą
Sam na sam

Halo!
Halo!
Czy naprawdę o to szło?
Halo!
Halo!
By oddzielnie żyć
Przez drut
I szkło
Wiedzieć tego świata dno
Co dzień
W tej grze
Rekwizytem być

Brak połączenia...