On nie miał żalu, fartu i pieniędzy,

A serca tyle, że garściami tylko brać,
Nie bywał w domu i nie zbierał złomu,
A domu nie miał i nie pytał, czemu tak.

Oprócz ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: miejsce jest na fart,
Władco ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: ocal jedną z gwiazd.

Ojciec nie sypiał na złoconym łóżku,
Matka nie swoje ciuchy prała byle jak,
Nikt mu nie mówił nigdy o kopciuszku,
Bajek nie było, on nie pytał, czemu tak.

Oprócz ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: miejsce jest na fart,
Władco ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: ocal jedną z gwiazd.

Lecz to nic, że łza jest słona,
Z zimnej mgły wychodzę na bruk,
Wstaje dzień, dzień robinsona,
Twardy jak stal i gorzki jak miód.

Oprócz ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: miejsce jest na fart,
Władco ognia, ognia, który w nas,
Woła nadzieją: ocal jedną z gwiazd.

Lecz to nic, że łza jest słona,
Z zimnej mgły wychodzę na bruk,
Wstaje dzień, dzień robinsona,
Twardy jak stal i gorzki jak miód. (4x)


Droga ta, którą biegnę od lat
Której mam za sobą solidny szmat
Trwa i trwa droga ta
I chociaż końca dotąd nie widać jej
Nie ma nic pewnego ponad kres
Tak to jest, tak już jest...

Daj serce, daj
Do biegu więcej mocy
Bądź ponad burze i czas
Daj serce, daj
Pod górę głaz potoczyć
Ten jeden kolejny raz

Mijają ludzie, miejsca, mijają dni
Wciąż wyraźniejsza w głowie kołuje myśl
To się śni, to się śni...
A kiedy wreszcie w końcu stanę u bram
Tak jak gdy zacząłem, zupełnie sam
Co mi tam, co mi tam...

Daj serce, daj...