Spójrz tam gdzie chmur latawce
Gdzie tren jesiennych brzóz
Co dzień ten obraz mam i tracę i już nie wiem sam czy jest mój
Tak dużo przedarło go burz
Spójrz tam gdzie piach za progiem
Gdzie chłód porannej mgły
Jak ty ruszyłem stamtąd w drogę i sam chciałem wejść na szczyt
Zdobyć to wszystko co miałeś już ty
Teraz długo stoję w oknie, patrzę w dół
Rzeką jezdni przepływają światła aut
Tak niewiele znam tu twarzy, czasem nie mam dokąd pójść
Taki mały ten mój wielki świat
Spójrz tam gdzie moje miejsce
Gdzie już nakryty stół
Za szkłem to samo stare zdjęcie, ten sam ciepły piec z kłębkiem snu
I tylko pamięć tak piecze jak sól
Spójrz tam gdzie wiatr w witrażach
Gdzie klucz nie strzeże drzwi
Gdy już spakuję zdarzeń bagaż i z tych paru lat strzepnę pył
Wrócę i jeszcze nauczę się żyć
Pamiętam jak dziś
Że byliśmy źli
Bo kwiaty nam z koszul spływały
Za wodą ktoś szedł
Na wojnę a w nas
Wciąż pieśni wolności śpiewały
Nie mów nic, nie mów nic
Nie chcę wiedzieć
Co naprawdę dzieje się do koła nas
Nie mów nic, nie mów nic
Daj mi siebie
Miłość to jest wszystko czego trzeba nam
I gdzie jest tak krew
Co rodzi marzenia
I gdzie jest tak krew
Oooo.......nie ma
Pamiętam jak dziś
Gdy grali ten hit
Słuchaliśmy ich tacy mali
Za sceny wiatr wiał
I śpiewał, że czas
Bym skrzydła już miał jak ze stali
Nie mów nic, nie mów nic
Nie chcę wiedzieć
Co naprawdę dzieje się do koła nas
Nie mów nic
Graj mi, graj
Daj mi siebie
Miłość to jest wszystko czego trzeba nam
I gdzie jest tak krew
Co rodzi marzenia
I gdzie jest tak krew
Oooo.......nie ma
Nie mów nic, nie mów nic...
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Kumple, zobacz, ilu czeka tu
Na twój błędny krok, aż padniesz z sił,
Wtedy nie liczy się ich dłoń,
Nasz serdeczny gest,
Jedno wyjście: sprytniejszy być!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufać nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufać nigdy nikomu, ojcu, dziewczynie, nawet sob
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!