Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Gdy powracasz nie wiem skąd
Pytasz mnie czy biel jest biała
I dlaczego gubisz się od nadmiaru mądrych słów
Biedny wariat
Sam to wiesz że dla ludzi jest wariatem
Lecz pieniądze gdyby miał
Ekscentrykiem by się zwał

To magia słów
Poker haseł używanych
Nieistotnych tak jak śnieg,
Który dawno stopniał gdzieś

Raz jeden sam
Spróbuj wyjść ze swoich ram
Stań obok stań
To nic nie boli
Spójrz twoja łódź
Płynie nad dachami miast
Zanurz się w niej i rozkołysz

Gdy powracasz nie wiem skąd
Już nie pytaj mnie o białe
Bo nie ważne jak co zwą
Białe zawsze białe są


Winding your way down on Baker street

Light in your head and dead on your feet
Well another crazy day
You'll drink the night away
And forget about everything

This city desert makes you feel so cold
It's got so many people but it's got no soul
And it's taking you so long
To find out you were wrong
When you thought it held everything

You used to think that it was so easy
You used to see that it was so easy
But you're trying, you're trying now

Another year and then you'll be happy
Just one more year and then you'll be happy
But you're crying, you're crying now

Way down the street there's a lot in this place
He opens the door, he's got that look on his face
And he asks you where you've been
You tell him who you've seen
And you talk about anything

He's got this dream about buying some land
He's gonna give up the booze and the one night stands
And then you'll settle down
With some quiet little town
And forget about everything

But you know you'll always keep moving
You know he's never gonna stop moving
'Cause he's rolling, he's the rolling stone

When you wake up it's a new morning
The sun is shining it's a new morning
And you're going, you're going home


Szarość dnia
Wczorajszy dzień
Jak w hotelu się znalazłem, co się stało
Bez pytania wiem

Drżenie rąk
Poranny strach
To jest kara, obowiązek, może zwyczaj
Ja już nie wiem sam
Tysiąc obietnic minionych
Sto, sto różnych spraw
Nieskończonych
Słabość precz
Robić to chcę
Dla was wszystkich, dla muzyki, za pieniądze
Musi udać się

Hałas tłumu, krew żywiej tętni
Inne sprawy są obojętne
Tak, czy tak dogram to do końca

Wszyscy wyjść
Cisza w krąg
To mój azyl, ma modlitwa, garderoba
Czy już wszyscy są?
Tak wiele chwil najważniejszych
Cały, cały mój zgiełk najwierniejszy

Kochana ma, wiedzieć chcę
Jak mam szukać i co robić
By na górze móc utrzymać się

Hałas tłumu, krew żywiej tętni
Inne sprawy są obojętne
Tak, czy tak dogram to do końca