Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Gdy powracasz nie wiem skąd
Pytasz mnie czy biel jest biała
I dlaczego gubisz się od nadmiaru mądrych słów
Biedny wariat
Sam to wiesz że dla ludzi jest wariatem
Lecz pieniądze gdyby miał
Ekscentrykiem by się zwał

To magia słów
Poker haseł używanych
Nieistotnych tak jak śnieg,
Który dawno stopniał gdzieś

Raz jeden sam
Spróbuj wyjść ze swoich ram
Stań obok stań
To nic nie boli
Spójrz twoja łódź
Płynie nad dachami miast
Zanurz się w niej i rozkołysz

Gdy powracasz nie wiem skąd
Już nie pytaj mnie o białe
Bo nie ważne jak co zwą
Białe zawsze białe są


Niebo wdziewa czerń przed wielką burzą,

Nie widziałem cię tak bardzo długo,
Palisz wonny liść, oczy ci błyszczą,
Jesteś inny niż na zdjęciu w bistro.
Więc zacznijmy jeszcze raz,
Słynną rozmowę sprzed stu lat,
Której finał będę znał już na początku.

Niech ta maskarada trwa
Niech nam gitarzysta gra swą pieśń niemocy,
Pokonując zimny strach
Gdzieś na dnie własnego ja, kto z nas podskoczy.

Tonie w mroku świat - czas wielkiej wody,
Północ, ty i ja, i kość niezgody,
Tak mi ciebie żal, nic nie rozumiesz,
Zginiesz tak, jak strzał, w ulicznym tłumie.
Wiec słuchajmy jeszcze raz,
Tamtej taśmy sprzed stu lat,
Jak bezlitośnie zadrwił z nas ten, który wiedział.

Niech ta maskarada trwa
Niech nam gitarzysta gra swą pieśń niemocy
Pokonując zimny strach
Gdzieś na dnie własnego ja, kto z nas podskoczy.

Niech ta maskarada trwa
Niech się w pióra stroi paw przed polowaniem,
Jednodniowy szmelcu król
Niech tandetą gasi ból idąc w niepamięć.

Niech ta maskarada trwa
Niech nam gitarzysta gra swą pieśń niemocy,
Odkrywając czym jest strach
Gdzieś na dnie własnego ja boisz się nocy


Szarość dnia
Wczorajszy dzień
Jak w hotelu się znalazłem, co się stało
Bez pytania wiem

Drżenie rąk
Poranny strach
To jest kara, obowiązek, może zwyczaj
Ja już nie wiem sam
Tysiąc obietnic minionych
Sto, sto różnych spraw
Nieskończonych
Słabość precz
Robić to chcę
Dla was wszystkich, dla muzyki, za pieniądze
Musi udać się

Hałas tłumu, krew żywiej tętni
Inne sprawy są obojętne
Tak, czy tak dogram to do końca

Wszyscy wyjść
Cisza w krąg
To mój azyl, ma modlitwa, garderoba
Czy już wszyscy są?
Tak wiele chwil najważniejszych
Cały, cały mój zgiełk najwierniejszy

Kochana ma, wiedzieć chcę
Jak mam szukać i co robić
By na górze móc utrzymać się

Hałas tłumu, krew żywiej tętni
Inne sprawy są obojętne
Tak, czy tak dogram to do końca