Gdy powracasz nie wiem skąd
Pytasz mnie czy biel jest biała
I dlaczego gubisz się od nadmiaru mądrych słów
Biedny wariat
Sam to wiesz że dla ludzi jest wariatem
Lecz pieniądze gdyby miał
Ekscentrykiem by się zwał

To magia słów
Poker haseł używanych
Nieistotnych tak jak śnieg,
Który dawno stopniał gdzieś

Raz jeden sam
Spróbuj wyjść ze swoich ram
Stań obok stań
To nic nie boli
Spójrz twoja łódź
Płynie nad dachami miast
Zanurz się w niej i rozkołysz

Gdy powracasz nie wiem skąd
Już nie pytaj mnie o białe
Bo nie ważne jak co zwą
Białe zawsze białe są


Siewcy zła

pora zbioru burz
piana słów
nie smakuje już
cichy gniew
znów się gromkim staje

Karty znacz
sobie lepsze syp
prosty tłum
nie zrozumie gry
przaśny chleb
cóż im pozostaje

A przecież miał być dobry, wspólny dom
cóż z tego znowu wyszło
w piwnicy znowu przyszło żyć tym
co tworzyli jutro jak mit!
co tworzyli jutro jak mit!

Który raz
pięści ściska złość
który raz trzeba mówić dość
cichy gniew
znów się gromkim staje

A przecież miał być dobry, wspólny dom!
Cóż z tego znowu wyszło?
W piwnicy znowu przyszło żyć tym,
co tworzyli jutro jak mit!
co tworzyli jutro jak mit!