Pamiętam jak dziś
Że byliśmy źli
Bo kwiaty nam z koszul spływały
Za wodą ktoś szedł
Na wojnę a w nas
Wciąż pieśni wolności śpiewały
Nie mów nic, nie mów nic
Nie chcę wiedzieć
Co naprawdę dzieje się do koła nas
Nie mów nic, nie mów nic
Daj mi siebie
Miłość to jest wszystko czego trzeba nam
I gdzie jest tak krew
Co rodzi marzenia
I gdzie jest tak krew
Oooo.......nie ma
Pamiętam jak dziś
Gdy grali ten hit
Słuchaliśmy ich tacy mali
Za sceny wiatr wiał
I śpiewał, że czas
Bym skrzydła już miał jak ze stali
Nie mów nic, nie mów nic
Nie chcę wiedzieć
Co naprawdę dzieje się do koła nas
Nie mów nic
Graj mi, graj
Daj mi siebie
Miłość to jest wszystko czego trzeba nam
I gdzie jest tak krew
Co rodzi marzenia
I gdzie jest tak krew
Oooo.......nie ma
Nie mów nic, nie mów nic...
Kotu podpalić z tyłu sierść
W imadło wkręcić psa
Z pytona zrobić hula - hop
Z karbidem podać barszcz
I na butapren ciapy zlep
Dziadzio wywali się
Cioci do buta nalać tran
W Rolls-Roys'ie wyrwać drzwi
Panience w disco w gębę dać
Sąsiadom wpuścić pchły
Cementem zalać dolców pęk
Wujek ucieszy się
Ze szpitala zasunąć butlę
I dotlenić dzielnicę całą
Mamie w garach porobić dziury
Bo generalnie to za mało ich jest
Dobrej zabawy tyle w krąg
Liczę na wenę twą
Siostrze do getra wpuścić bąka
I niech poćwiczy aerobik
Osłu do żłoba daj kalkulator
Niech zje, zobaczysz, czy mądrzejszy jest
Dobrej zabawy nigdy dość
Dobrej zabawy nigdy dość...
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufaj nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Kumple, zobacz, ilu czeka tu
Na twój błędny krok, aż padniesz z sił,
Wtedy nie liczy się ich dłoń,
Nasz serdeczny gest,
Jedno wyjście: sprytniejszy być!
Życie uczyło ciągle cię:
Nie ufać nigdy ojcu, dziewczynie, matce, nawet sobi
Nie ufać nigdy nikomu, ojcu, dziewczynie, nawet sob
Ledwieś na moment oczy przymknął,
Ledwieś próbował chwilę wytchnąć,
Nagle ktoś ciebie trzepnął,
Oszukał, na dół zepchnął...
Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz, za łatwo
Wierzysz ludziom!