Siewcy zła

pora zbioru burz
piana słów
nie smakuje już
cichy gniew
znów się gromkim staje

Karty znacz
sobie lepsze syp
prosty tłum
nie zrozumie gry
przaśny chleb
cóż im pozostaje

A przecież miał być dobry, wspólny dom
cóż z tego znowu wyszło
w piwnicy znowu przyszło żyć tym
co tworzyli jutro jak mit!
co tworzyli jutro jak mit!

Który raz
pięści ściska złość
który raz trzeba mówić dość
cichy gniew
znów się gromkim staje

A przecież miał być dobry, wspólny dom!
Cóż z tego znowu wyszło?
W piwnicy znowu przyszło żyć tym,
co tworzyli jutro jak mit!
co tworzyli jutro jak mit!


Wszystkie domy już zamknięte

Niebo, niebo pełne srebrnych gwiazd
Czarne koty na poddaszach
Graj± wspólnie z wiatrem jazz
A pod szóstymw oficynie
Czarny maxwell george bluesa gra

Białe panie mu mówiły:
I love you, i love you my george
Jeste¶ silny, jeste¶ męski
Niczym rockefeller george
Możesz grać i w manhattanie
Na afiszach czarny maxwell george

Aż raz blues się urwał nagle
Bo george'a, bo george'a trafił szlag
Tłum murzynów na pogrzebie
Z pasj± grał mu jazz
A na grobie napisali:
Dzi¶ maxwell george bluesa w niebie będzie grał.