Siewcy zła
pora zbioru burz
piana słów
nie smakuje już
cichy gniew
znów się gromkim staje
Karty znacz
sobie lepsze syp
prosty tłum
nie zrozumie gry
przaśny chleb
cóż im pozostaje
A przecież miał być dobry, wspólny dom
cóż z tego znowu wyszło
w piwnicy znowu przyszło żyć tym
co tworzyli jutro jak mit!
co tworzyli jutro jak mit!
Który raz
pięści ściska złość
który raz trzeba mówić dość
cichy gniew
znów się gromkim staje
A przecież miał być dobry, wspólny dom!
Cóż z tego znowu wyszło?
W piwnicy znowu przyszło żyć tym,
co tworzyli jutro jak mit!
co tworzyli jutro jak mit!
Kotu podpalić z tyłu sierść
W imadło wkręcić psa
Z pytona zrobić hula - hop
Z karbidem podać barszcz
I na butapren ciapy zlep
Dziadzio wywali się
Cioci do buta nalać tran
W Rolls-Roys'ie wyrwać drzwi
Panience w disco w gębę dać
Sąsiadom wpuścić pchły
Cementem zalać dolców pęk
Wujek ucieszy się
Ze szpitala zasunąć butlę
I dotlenić dzielnicę całą
Mamie w garach porobić dziury
Bo generalnie to za mało ich jest
Dobrej zabawy tyle w krąg
Liczę na wenę twą
Siostrze do getra wpuścić bąka
I niech poćwiczy aerobik
Osłu do żłoba daj kalkulator
Niech zje, zobaczysz, czy mądrzejszy jest
Dobrej zabawy nigdy dość
Dobrej zabawy nigdy dość...
Dokąd biegniesz, komu siebie niesiesz
Z krańców świata na krańce świata?
Czy cię woła samotny człowiek,
Czy cię wabią dalekie światła?
Dokąd biegniesz po gwiezdnej bieżni,
Śladem słońca, światłem płomienia?
Biegniesz szlakiem tych, którzy padli,
Chcąc obudzić nasze sumienia!
Dokąd biegniesz przez dnie i noce,
Przez ulice, wśród drzwi i okien?
Niczym sztandar, płomień w opoce,
Aż się cienie chylą wysokie!
Dokąd biegniesz przez szare miasta,
Wśród wybrzeży, placów z betonu?
Czy cię wzywa z oddali gwiazda,
Czy tęsknota woła do domu? (3x)