Niewiele warta śniadania jada z byle kim,
Zgorszony ktoś nie napisany pisze list.
Dni już nie pachną zieloną trawą ze świeżych łąk,
Wieczoru już nie kończy czuły uścisk rąk.
Bezsenna noc, samotna jak niechciana łza,
Niedobrą myśl zawraca tylko dziecka płacz.
Mierzony dymem z papierosa następny dzień,
I twarz ta sama, a jednak jakże inna jest.
Niewiele warta - cenzurę złą wystawia los,
Kościół zamknięty, a cisza krzyczy na cały głos.
Perła kamieniem a modlitwa przekleństwem jest,
Miłość chorobą, a lekarstwem normalny gest!
Chciałbym w jej włosy
Słońce z deszczem wpleść,
Blask wrócić oczom,
Już nie mówić "nie".
Unieść wysoko,
Strącić gwiazdy dwie,
Takiej dziewczynie,
Co to wszystko wie. (4x)
Przeciwko sobie wysyłamy nasze armie
Przeciwko sobie ustawiamy cały świat
Nikt nie potrafi nam niczego uzasadnić
Nikt nie wie kto jest tutaj wrogiem
A który to twój brat
A ty nie możesz się pomylić
A który to twój brat
A ty nie możesz się pomylić
Tak chciałbym być
Być teraz tylko z tobą i kochać się
Zawołać chcę
Co może teraz pomóc kto usłyszy mnie
Przeciwko sobie budujemy te historie
Przeciwko sobie podnosimy teraz głos
Nikt się nie pyta czemu udział bierzesz w wojnie
I nie obchodzi twoje zdanie
Nieważny jest twój los
Ktoś przecież może się pomylić
Nieważny jest twój los
Ktoś przecież może się pomylić
Tak chciałbym być
Być teraz tylko z tobą i kochać się
Zawołać chcę
Co może teraz pomóc kto usłyszy mnie
Tak chciałbym być
Być teraz tylko z tobą i kochać się
Zawołać chcę
Co może teraz pomóc kto usłyszy mnie